Zalipie to niewielka wieś w Małopolsce, gdzie kolorowe malunki kwiatowe pokrywają domy, studnie, budy dla psów, a nawet remizy strażackie. To miejsce, które wyróżnia się na mapie Polski nie przez wielkie inwestycje czy sztuczne atrakcje, ale przez autentyczną tradycję kultywowaną przez mieszkańców od pokoleń. Wieś liczy niewiele ponad 700 osób, ale przyciąga turystów z całego świata.
- kolorowe malowidła na domach
- historia Felicji Curyłowej
- coroczny konkurs 'Malowana Chata'
- autentyczna wiejska atmosfera
- możliwość odkrywania ukrytych skarbów
Skąd wzięła się tradycja malowania chat w Zalipiu
Historia zaczęła się prozaicznie – w XIX wieku mieszkańcy wsi zmagali się z problemem zakopcoonych ścian. Kurne chaty bez kominów sprawiały, że dym z otwartych palenisk osadzał się wszędzie, tworząc czarne, ponure wnętrza. Kobiety próbowały ratować sytuację, nakładając na ściany wapno.
W pewnym momencie któraś z gospodyń wpadła na pomysł, żeby białe ściany urozmaicić. Zaczęła malować na piecu proste kwiatowe wzory. Pierwsze próby były dalekie od perfekcji – nieforemne plamy, które ledwo przypominały kwiaty. Narzędzia też pozostawiały wiele do życzenia: źdźbła zboża, patyczki z brzozy, a później końskie włosie służyły za pędzle. Z czasem, gdy piece stały się szczelniejsze i pojawiły się kominy, malowidła przestały być tylko sposobem na maskowanie sadzy. Stały się sztuką.
Farby początkowo robiono z sadzy rozpuszczonej w mleku, potem zaczęto używać sproszkowanych farb mieszanych z mlekiem. Gdy pojawiły się kolorowe pigmenty, ściany rozkwitły pełną paletą barw. Tradycja rozszerzyła się poza wnętrza domów – zaczęto malować elewacje, studnie, płoty, obory.
Felicja Curyłowa – kobieta która rozsławiła Zalipie
Bez jednej osoby Zalipie pewnie pozostałoby anonimową wsią. Felicja Curyłowa, urodzona na początku XX wieku, była tą, która wyniosła lokalną tradycję na zupełnie inny poziom. Nie tylko sama tworzyła przepiękne kompozycje kwiatowe – zorganizowała pierwszy konkurs „Malowana Chata” w 1948 roku.
To właśnie ona jako pierwsza śmiało wyszła z malunkami na zewnątrz budynku, inspirując inne gospodynie do naśladowania. Jej zagroda stała się atrakcją jeszcze za życia artystki. Dziś dom Felicji Curyłowej funkcjonuje jako filia Muzeum Okręgowego w Tarnowie i jest jednym z kluczowych punktów zwiedzania wsi.
Konkurs „Malowana Chata” przetrwał do dziś i odbywa się co roku w weekend po Bożym Ciele. Biorą w nim udział nie tylko gospodarstwa z Zalipia, ale z całego Powiśla Dąbrowskiego. Co ciekawe, wszystkie uczestniczki otrzymują nagrody – celem nie jest rywalizacja, ale podtrzymanie tradycji.
Co zobaczyć w Zalipiu – najważniejsze miejsca
Warto zacząć od zrozumienia, że Zalipie to nie skansen. To normalna, żyjąca swoim rytmem wieś, gdzie większość z około 100 domów wcale nie ma malowideł. Te ozdobione – ich jest około 40 – są rozproszone po całej miejscowości, więc trzeba się trochę nachodzić lub najlepiej przyjechać samochodem albo rowerem.
Trzy miejsca można zwiedzić oficjalnie. Dom Malarek to lokalny dom kultury i punkt informacji turystycznej. Tutaj można wziąć udział w warsztatach malowania wzorów na papierze, drewnie czy ceramice. W holu wisi wystawa zdjęć z okolicy. Wejście jest bezpłatne, a w środku można kupić ręcznie zdobione pamiątki. To też najlepszy punkt startowy – dostaniesz tu mapkę z zaznaczonymi kolorowymi domami.
Zagroda Felicji Curyłowej to autentyczny dom malarki z oryginalnymi meblami i malunkami. Obok znajduje się dom Stefanii Łączyńskiej, innej artystki ludowej, oraz Biedniacka Chata – skromny budynek bez podłogi, tylko z klepiskiem, pokazujący jak żyli biedniejszi mieszkańcy. Zwiedzanie trwa około pół godziny.
Kościół parafialny pw. św. Józefa to kolejne zaskoczenie. W latach 60. XX wieku wnętrze świątyni ozdobiono kwiatowymi kompozycjami zaprojektowanymi przez Józefa Szuszkiewicza, a wykonanymi przez lokalne malarki pod kierunkiem Felicji Curyłowej. Malowidła odnowiono w latach 90., a na początku XXI wieku pojawiły się nowe.
Oprócz tych trzech miejsc warto spacerować po wsi i szukać prywatnych gospodarstw z malunkami. Niektóre mają tabliczki informujące, że można wejść i obejrzeć wnętrze za drobną opłatą. Mieszkańcy często chętnie zapraszają turystów na podwórko i opowiadają o tradycji.
Kiedy najlepiej odwiedzić malowaną wieś
Zalipie można zwiedzać przez cały rok, ale jeden termin wybija się szczególnie. W weekend po Bożym Ciele (zazwyczaj koniec maja lub początek czerwca) odbywa się konkurs „Malowana Chata” wraz z festynem. Wtedy domy są świeżo pomalowane, wieś tętni życiem, a można zobaczyć artystki przy pracy.
Przed konkursem mieszkańcy odnawiają malowidła, więc wszystko wygląda szczególnie soczyscie i kolorowo. Jury składające się z etnografów ocenia gospodarstwa, ale jak wspomniałem – każda twórczyni dostaje nagrodę. Atmosfera jest bardziej festiwalowa niż rywalizacyjna.
Poza tym okresem wieś jest spokojna i niemal pozbawiona komercji. Nie ma kramików z tandetą ani gonitwy za turystą. To duży plus dla tych, którzy cenią autentyczność.
Dla kogo jest Zalipie
To miejsce dla osób, które lubią sztukę ludową i autentyczne, nieprzetworzone miejsca. Jeśli spodziewacie się gęsto ustawionych malowanych chat jak w skansenie, możecie poczuć niedosyt. Ale jeśli doceniacie prawdziwe życie wsi, gdzie tradycja jest kultywowana dla siebie, a nie dla turystów – będziecie zachwyceni.
Zalipie sprawdzi się jako punkt w dłuższej trasie po Małopolsce. Dobrze łączy się z wizytą w pobliskim Tarnowie, Ciężkowicach czy skansenie w Tokarni. Rodziny z dziećmi mogą wziąć udział w warsztatach malowania w Domu Malarek. Miłośnicy fotografii znajdą tu mnóstwo kolorowych kadrów.
Warto pamiętać, że to nie jest miejsce na całodniową wycieczkę. Na spokojne zwiedzanie wystarczy 2-3 godziny. Pętla wokół wsi to około 4,5 km asfaltem – łatwa trasa nawet dla mniej wprawionych.
W Zalipiu malują nie tylko kobiety. W kilku gospodarstwach do tworzenia przystępują całe rodziny – babcie, matki, dzieci, a nawet mężczyźni. Wszystkie malowidła powstają bez szablonów, z wyobraźni.
Praktyczne informacje – ceny, godziny otwarcia, dojazd
Zalipie leży w województwie małopolskim, około 30 km na północ od Tarnowa, między Krakowem a Rzeszowem. Z Krakowa jedzie się około 1,5 godziny, z Rzeszowa niewiele dłużej. Najwygodniej dojechać autostradą A4, zjazd „Tarnów Centrum”, a potem około 30 minut lokalnymi drogami.
Dom Malarek znajduje się pod adresem Zalipie 128a. Przy budynku jest duży bezpłatny parking. Wejście do środka bezpłatne. W sezonie turystycznym otwarty codziennie.
Zagroda Felicji Curyłowej jako oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie ma godziny otwarcia i bilety wstępu (dokładne informacje najlepiej sprawdzić przed wyjazdem na stronie muzeum). Zwiedzanie z przewodnikiem trwa około 30 minut.
Kościół parafialny można zwiedzić bezpłatnie w godzinach otwarcia świątyni, poza nabożeństwami.
Parkować można przy Domu Malarek, przy muzeum lub przy kościele. Każde z tych miejsc to dobry punkt startu. Z Tarnowa można też dojechać busem w kierunku Gręboszów-Bieniaszowice i wysiąść w Niwkach, 100 metrów od granicy wsi, choć do centrum będzie jeszcze około 1,5 km.
Warto mieć przy sobie mapkę – można ją pobrać w Domu Malarek. Dzięki niej łatwiej zlokalizować wszystkie malowane gospodarstwa. Niektóre są oddalone od głównej trasy, ale to właśnie te „ukryte” często zachwycają najbardziej.
Jeśli planujesz wizytę z grupą, można zamówić przewodnika, który oprowadzi po wsi i opowie historie poszczególnych domów. Niektórzy organizują też warsztaty malowania wzorów czy pieczenia tradycyjnych placków na blasze.

UPAŁ NA HORYZONCIE – ostrzeżenie meteorologiczne na 20/21 czerwca 2026 r.
Krajowy Trening Pierwszej Pomocy na Dniach Bochni
Edukacja w Bochni: Kluczowy priorytet dla samorządu
Zamknięcie drogi w Gierczycach na czas wycinki drzew
Bochnia i Dillingen: Nowa międzynarodowa współpraca edukacyjna
Rozpoczyna się przebudowa dróg w Nowym Wiśniczu i Lipnicy Murowanej
Bezpieczne Wakacje 2026 – Uczymy się bezpieczeństwa latem
150 tys. zł na wsparcie Ochotniczych Straży Pożarnych w powiecie bocheńskim
Rewolucja w Szpitalu Powiatowym w Bochni: 60 mln zł z KPO na nowoczesne inwestycje
Bochnia inwestuje w sport: Program „Pływam – ćwiczę” dla najmłodszych
Bochnia otrzymała 2,4 mln zł na nowy magazyn Obrony Cywilnej
150-lecie „Bocheńskiej Dwójki”: Święto tradycji i wspólnoty szkolnej